new-day blog

Twój nowy blog

..

Brak komentarzy

ostry na słuchawkach, tak głośny co by zamknął moje myśli. byle glośniej i zarazem jak najciszej było w środku.

na zielono

Brak komentarzy

Mama moja dzwoni dziś do mnie i taką oto historię mi sprzedaje. Gmina nasza dostała jakieś dotacje od Unii na budowę dróg, postanowili poprowadzić więc drogę wiodącą przez pola, która umożliwiłaby mieszkańcom dostęp do działek pod lasem. Traf chciał, że droga ta będzie przechodzić koło naszego pola. Gmina wezwała więc właścicieli wszystkich pól dotkniętych przez drogę o stawienie się dziś rano, w celu przypilnowania pomiaru działek przez geodetów. Ludzie się zjawili, jedni stoją i czekają, inni spacerują po swoich niesamowicie zarośniętych polach, jako że nikt tam już nic od lat nie robi. I właśnie jeden z tych spacerujących wyłonił się ze swego poletka z olbrzymim, pięknym okazem liścia marihuany. Tak oto zamieszanie się zrobiło, szumnie w pole faceta ruszyli geodeci, wykrzykując co chwile że :”o i tu!” i „i tutaj też!’ jakiś krzak się znajduje, zdezorientowany facet na policję dzwoni, że ktoś sobie plantacyjkę na jego polu zrobił, choć to kilka krzaczków podobno, no ale mierzenie ziemi na parę godzin cholera trafiła… :)

szlag mnie trafia, wyjść chce gdzieś, spotkać się z kimś, poznać kogoś, a siedzę ostatnio i rozkładam się po kawałku, bo czasu nie mam wolnego tylko ciągle praca w sklepie, praca w domu..praca w sklepie, praca w domu…itd., jedynymi moimi formami aktywności są spacery z psami i ćwiczenia z Jillian Michaels, a moje osiągnięcia to nauczenie RUDEGO komendy ZOSTAŃ..fuck, dobrze że Jarząbek z Kolobrzegu przyjeżdża i jutro się z dziewczynami zobaczę.

telefon.

2 komentarzy

więc…po tym jak moją starą nokie utopiłam w wannie, urwałam bok klawiatury i zalałam wnętrzem puszki z psią karmą, odmówiła mi posłuszeństwa, cóż się dziwić, sama z sobą w takim przypadku też nie chciałabym współpracować. nadszedł więc ten moment, w którym telefonu mi trzeba było na już. przewertowałam allegro. przetrząsnęłam gumtree. chwała niech będzie…znalazłam ideał. dzwonie, spotykam się z przemiłym chłopakiem w celu odbioru telefonu. pierwsze dni jak to zwykle bywa spędzam na zapoznaniu się z nowym nabytkiem, złożyło się że niedziela dniem wolnym była, zadzwoniłam więc tylko rankiem do sklepu sprawdzić czy wszystko działa i zaczęłam się bawić telefonem. chwila nie minęła jak włączyłam coś czego włączyć nie powinnam i na dodatek wyłączyć nie potrafiłam więc radośnie wyłączyłam cały telefon, po czym włączyłam raz jeszcze i odłożyłam. trochę dziwne, że nikt cały dzień nie dzwoni, ale narzekać nie będę, trochę spokoju się przyda. godzina 17 dzwoni domofon, jako że nie mam w zwyczaju go odbierać (jak ktoś ma przyjść do mnie to o tym wiem) – olewam, skurczybyk nie daje jednak za wygraną. oba psy szczekają jak szalone, ja szewskim slangiem zaciągam, dochodzę do domofony odbieram i jakież jest moje zdziwienie kiedy głos w domofonie przedstawia mi się jako strażnik miejski….glos mówi „dostaliśmy dość dziwne zgłoszenie żeby sprawdzić co u Pani, najwyraźniej Pani bliscy zastanawiają się czy Pani żyje”…szybka burza mózgu, telefon rano właczyłam…ale nie wpisałam pinu! Pana Strażnika Miejskiego przepraszam, kajam się i w pierś biję, odkładam telefon, włączam i co… w sklepie panika…Igor zadzwonił po straż, moja mama już z Klucz wyjechała celem dotarcia do mnie…masakra jakaś. Generalnie co się potem nasłuchałam to moje.. nie polecam ;)

boje się czarnych labradorów, bez kitu, właśnie wróciłam ze spaceru z psem moim i te czarne cholery (są takie dwie na moim osiedlu) rzucają się bez powodu, albo może moich psów nie lubią. a od właścicielek słyszę za każdym razem, że to nie szkodliwe, że to labrador, a one nie gryzą….kurwa!

ze szczęścia umieram, umarłam, a może nawet umrę. Mianowicie moi drodzy w czerwcu premiera będzie książki Gaimana nowej, prawa do filmu już zaklepane. A na jesień HBO rusza z serialem Amerykańscy Bogowie, producentem jest podobno Tom Hanks…

i oczom mym nie wierze, co się stało z blogiem, wiem że kilka lat mnie nie było na ale halo… jakieś fuzje z Onetem, brak mojej skórki, cuda-dziwy. No ale cóż, przyzwyczaić się trzeba, może nawet jakiś kątek uwić ciepły. A co u mnie? Kłębi mi się w głowie sporo ostatnio i musiałam jakieś miejsce na wyrzucenie tego znaleźć, taki śmietnik..z całym szacunkiem dla was, „czytaczy”, jak się kto napatoczy. W pracy siedzę właśnie i od tego może zacznijmy, bo praca tak na prawdę to większość mojego życia zajmuje. Dumnie więc się mogę pochwalić, że od roku niecałego zarządzam „prawie własnymi” czterema kątami, prawie – bo na ajencji jestem. Więc siedzę tu, pilnuję, sprzedaję, użeram się jak mogę. Bo oczywiście klient przyjdzie i wie lepiej, a że ja uparta i też lepiej wiem, to stoimy sobie razem i dyskutujemy na drażliwe tematy z takim klientem. Co rusz jakiś przyjdzie z problemem do mnie, że baby to chuje, że Tusk/Kaczyński to łotr i kłamca, że na dworze zimno/gorąco, że go nogi bolą i czy może sobie ustawić stosik z gazet na środku sklepu usiąść tam i poczytać przez chwilę PSIA JEGO MAĆ! Na pewno wrócę jeszcze do tych tematów, a jak na razie zaznaczyłam swoją obecność i będę kontynuować w innym terminie, trzeba znaleźć jakąś ładną oprawę do tych moich wypocin i trochę tu posprzątać,

buźka

trzymać się

zakochana po uszy jestem, w Behemocie…. w Alucardzie… w Sandmanie… eh bohaterowei tragiczni, a i milość beznadziejna

Brak komentarzy

Ty wiesz jakie sa 4 najważniejsze zasady w życiu? (…)
po pierwsze nigdy nie odmawiaj zaproszen
po drugie patrz rozmowcy prosto w oczy
po trzecie jezeli cierpisz to znaczy ze bylo warto
i po czwarte nie naduzywaj goscinnosci

Mirosław Nachacz

horoskop

Brak komentarzy

zastanawia mnie jedna rzecz, dlaczego jak czyta sie jakis horoskop z przeterminowana data waznosci, okazuje sie ze wszystko sie spełniło, a jesli czyta sie jakis horoskop o wlasciwej dacie, to nic sie nie spełnia…streńdż


  • RSS